A kiedy trzeba?
Kära dagbok,
24 grudnia to przewrotna data. W moim świecie symbolizuje zarówno przyjście jak i odejście.
11 lat temu Tomasz Beksiński popełnił samobójstwo. W Wigilię Bożego Narodzenia splunął Stwórcy w twarz. Mieszkanie w którym popełnił ten czyn znajduje się jakieś 300 m dalej, na tym samym osiedlu. Znam adres. Chciałbym kiedyś zapukać i zobaczyć kto tam mieszka teraz. Beksiński [Tomasz] wydawał mi się zawsze osobą bliską, zwłaszcza teraz. Znów myślę o tym czynie. Myślałem o tym gdy miałem 15-16 lat. Dziś, z perspektywy czasu, nie wszystkie dawne czyny wydają się rozsądne. Warto było. Warto było poczekać. Dziś wydaje się to nieuchronne. Kiedyś smakowała mi chociaż kawa. Obecnie nic mi nie smakuje. Brak punktu zaczepienia.
10 lat temu spędziłem pierwsze Święta z Ewą. W głowie. Ciasnej, z niewydolną wyobraźnią. Ewa Błaszczyk w programie Tomasza Lisa powiedziała, że Święta odsłaniają wszelkie braki, nie sposób nie dostrzec pustki. Prawda, to taki okres kiedy o Ewie myślę intensywniej. Jak byłoby gdyby była obok - szczególnie wtedy gdy patrzę na nowo poślubioną żonę brata. Jakkolwiek - może "puste" 10 lat to wystarczający okres aby pomyśleć o rozstaniu. Ta historia nudzi, irytuje. Wywołuje śmieszność i pachnie chorobą psychiczną, obsesją na przykład. Nic w niej romantycznego, wysokiego. A i Ją nuży, i wg Niej powinienem był dawno "zapomnieć". Nic co możnaby cenić. To wszystko jednak nic. Istotne jest jednak moje spostrzeżenie, że już nic pozytywnego, dobrego z tej historii nie można wydobyć.
Pożegnanie z nadzieją na...
Ja nie odchodze i noc nie spi,
choc szum nadziei dawno zasnął
i pociemniale z niekochania
przecudne oczy moje gasną.
Agnieszka Osiecka - Ja nie odchodzę kiedy trzeba
